Paulina Narkiewicz: Szkoda, że o sile ekstraklasy decydują zawodniczki zagraniczne
Kategoria: Artykuły - Wywiady / 27 Czerwca 2008
Paweł Mielczarek zadał kilkanaście pytań byłej, dwukrotnej mistrzyni Polski seniorek - Joannie Paulinie Narkiewicz.
Jak rozpoczęła się twoja przygoda z tenisem stołowym?
– W wieku 8 lat w rodzinnym Lubartowie zostałam niemalże siła zaciągnięta na trening przez tatę - trenera koszykówki do pawilonu do tenisa stołowego. Tata, który wpadł na pomysł, że córka ma zostać sportsmenką, zadecydował za mnie mając do wyboru dwie działające na ten czas w Lubartowie sekcje - tenis stołowy i taekwondo. Jego pomysł nie od razu spotkał się z moją aprobatą, przez co zbytnio nie angażowałam się na treningach. Sytuacja zmieniła się diametralnie po pierwszym sukcesie jakim było zajęcie drugiego miejsca w ogólnopolskim turnieju o puchar PZTS i Przeglądu Sportowego w 1986 roku. Sukces i zdjęcie na pierwszej stronie tego pisma spowodowały, że nabrałam ochoty do uprawiania tenisa stołowego i rozpoczęłam regularne treningi z własnej nieprzymuszonej woli.
Co uważasz za swój największy sukces?
– Za swój największy sukces uważam dwukrotny tytuł indywidualnej mistrzyni Polski, w 1998 i 2004 roku oraz brązowy medal mistrzostw Europy juniorek w grze pojedynczej w 1994 r. Wiadomo, tenis stołowy jest grą indywidualną i sukcesy w konkurencjach pojedynczych są najważniejsze, ale za jeden z moich największych uważam niespodziewane zdobycie tytułu drużynowego mistrza Polski z GLKS Nadarzyn w 2006 roku, gdzie po dramatycznym finale pokonałyśmy faworyzowany zespół KTS Tarnobrzeg, królujący w polskiej ekstraklasie nieprzerwanie od 15 lat.
Czy twoim zdaniem polska ekstraklasa kobiet jest silna?
– Moim zdaniem polska kobieca ekstraklasa z roku na rok jest coraz silniejsza. Trochę szkoda że nie dzieje się to za sprawą postępów czynionych przez młode perspektywiczne zawodniczki, a przez napływ zawodniczek zagranicznych, głównie z Chin. Zresztą w tym sezonie nie było drużyny w ekstraklasie, w której nie grałaby chociaż jedna Chinka!
Z jakich elementów składa się twój trening?
– Teraz, w okresie startowym główny nacisk kładę na trening techniczny tj. grę przy stole. Nie zapominam również o przygotowaniu fizycznym, głównie ćwiczeniach szybkościowych i wspomagających, np. basenie, skakance, siłowni. Natomiast w okresie przygotowawczym główny nacisk kładę trening wytrzymałościowy i siłowy, na miesiąc zupełnie odkładając rakietkę.
Gdzie i jak dużo trenujesz?
– Trenuję zazwyczaj dwa razy dziennie po dwie godziny. Mieszkam obecnie w Częstochowie, a grałam w Kazimierzy Wielkiej, a od nowego sezonu będę reprezentować barwy LUKS Stawiguda. Często uczestniczę w treningach z zawodnikami z AZS AJD Częstochowa, można mnie tez spotkać w klubie tenisa stołowego na ul. Warszawskiej, gdzie odbywam wspólne treningi z zawodnikami grającymi na co dzień w ligach zagranicznych lub w klubach spoza Częstochowy. Jest to ogólnodostępny obiekt o wprost wymarzonych warunkach do uprawiania tej dyscypliny sportu-szkoda że cieszy się wśród częstochowian tak małą popularnością.
Co byś zmieniła w sposobie swojego trenowania?
– Bardzo chętnie nawiązałabym współpracę z psychologiem - specjalistą od treningu mentalnego. Tenis stołowy wbrew pozorom wymaga przede wszystkim silnej psychiki i umiejętności koncentracji uwagi, wiem bo sama mam z tym problemy. Na pewno przydałaby się też pomoc fizjologa wysiłku sportowego przy planowaniu obciążeń treningowych. Podczas całej mojej kariery miałam ze specjalistami z tych zakresów jedynie sporadyczne kontakty, najczęściej na zgrupowaniach kadry narodowej. Moim zdaniem, zarówno w Kazimierzy, jak i w Częstochowie jest potrzebne zatrudnienie trenera z prawdziwego zdarzenia wywiązującego się ze swoich obowiązków.
Co sadzisz o idei turniejów TOP 12 kobiet rozgrywanych cyklicznie od 15 lat w Częstochowie?
– Pomysł wspaniały, Częstochowa jako jedyne miasto w Polsce podjęła się zorganizowania tego typu zawodów i na stałe zagościły one w kalendarzu imprez. Moim zdaniem, kilka spraw wymaga udoskonalenia. Turniej powinien być zaliczany do indywidualnej punktacji PZTS, a nie jest, dlatego nie wszystkie zaproszone zawodniczki przyjeżdżają. Do tego w zawodach powinny brać udział najlepsze zawodniczki z rankingu PZTS i np.dwie najlepsze Chinki z rankingu ligowego. Obecnie na TOP 12 uczestniczki są zapraszane indywidualnie, wg tzw. widzi mi się. Oczywiście turniej powinien być obowiązkowo rozgrywany na Hali Polonia w sobotę lub niedzielę, co gwarantuje większą liczbę kibiców.
Oceń w kilku słowach swoją postawę w minionym sezonie
– Sezon w moim wykonaniu oceniam jako przeciętny. W indywidualnych mistrzostwach Polski zajęłam miejsce 5-8., po porażce z triumfatorką imprezy Xu Jie. Może gdybym w grze o medal wylosowała kogoś innego...ale nie ma co gdybać. W rozgrywkach ligowych z drużyną PKS Ceramika Odonów Mlek - Pol Kazimierza Wielka wywalczyłam brązowy medal. Pewien niedosyt pozostał, bo w rywalizacji z GLKS Nadarzyn w decydującym o awansie do finału meczu przy wyniku 2:2 w meczu i 2:2 w setach w grze z Yan Xiaoshan, nie wykorzystałam piłki meczowej zapewniającej nam srebrny medal. Do tego niecały tydzień temu zdobyłyśmy Puchar Polski.
Jakie są Twoje prognozy dotyczące kobiecej ekstraklasy w przyszłym sezonie, jakie szanse wg Ciebie ma częstochowska drużyna i czy KTS będzie nadal poza zasięgiem innych drużyn?
– Trudno mi na chwilę obecną coś prognozować ponieważ okres transferowy trwa do końca czerwca. Na pewno przybędzie kilka nowych Chinek, ale cokolwiek więcej na ich temat będzie można powiedzieć po pierwszych meczach nowego sezonu. Moim zdaniem Tarnobrzeg bez większych problemów obroni tytuł mistrza Polski, drugie miejsce zdobędzie Nadarzyn. Co do moich koleżanek z Częstochowy mimo że przychodzi nowa Chinka - Wang Qian, to wydaje mi się że mogą podjąć walkę o brąz. Szanse na brązowy medal dla AZS AJD istnieją i sądzę, że bez znaczenia jest fakt, czy Yang Xin otrzyma polskie obywatelstwo czy nie, gdyż nie stanowi ona o sile zespołu. Natomiast pozostałe zawodniczki owszem. Agata Pastor miała w lidze najlepszy ranking, a Weronika Walna zdobywając brąz indywidualnych mistrzostw Polski seniorek pokazała, że tanio skóry nie sprzeda w walce o najwyższe laury. Na pewno groźne będą Sochaczew, Polkowice, Wrocław i Kraków. O utrzymanie powalczą Gorzów, Kazimierza Wielka i Stawiguda.
Jakie masz plany na przyszły sezon?
– Będę występować w LUKS Stawiguda, z którym powalczę o utrzymanie się w ekstraklasie.
Kto jest twoim sponsorem sprzętowym i jaki to sprzęt?
– Jest nim szwedzka firma Stiga. Gram deską Carbonix WRB Stiga, używam okładzin Almana Stiga.
Kogo w pingpongowym środowisku lubisz najbardziej?
– Anię Smykowską-Charmot i Tosię Szymańską.
Jak twoim zdaniem wpłyną na grę nowe przepisy odnośnie zakazu gry na świeżym kleju?
– Tenis stołowy na przestrzeni kilkunastu lat przeszedł ogromną metamorfozę, dla osoby postronnej nie tkwiącej po uszy w tej dyscyplinie nie jest zbyt atrakcyjnym widowiskiem ze względu na szybkość gry i krótki czas trwania akcji. Od kilku lat wprowadzane są różnorakie zmiany mające podnieść atrakcyjność, a co za tym idzie wpłynąć na większą oglądalność i zainteresowanie tym sportem. Krótsze sety, większe piłki, zmiana sposobu serwowania te zmiany na wiele się nie zdały. Firmy produkujące sprzęt do tenisa stołowego prześcigają się już w ofertach okładzin z efektem "świeżego kleju", tunningów do rakietek i nietoksycznych klejów wodnych, to też wydaje mi się, że przepis ten nie wpłynie znacząco na zmiany w grze.
Czyli nadal będziesz kleić?
– Oczywiście, tylko trochę zachodu z tunningiem i obowiązkowo klej wodny.(śmiech)
Grasz w tenisa stołowego już dosyć długo, czy nadal sprawia Ci to przyjemność?
– Jak zwykle, jeżeli w lidze i na turniejach dobrze mi pójdzie, to mogę grać do oporu. Jeśli jednak przegram kilka gier lub poniosę porażkę z dużo słabszym przeciwnikiem, to trening po "wpadkach" tego typu nie sprawia już takiej przyjemności. Ale ogólnie lubię grać. Natomiast zawsze przyjemne są treningi z moją sympatią, Andrzejem, który jest fanatykiem tenisa stołowego. Przy zielonym stole daje z siebie zawsze sto procent, ale zawsze ja wygrywam!
Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów w nowym sezonie.
– Ja również dziękuję i pozdrawiam wszystkich kibiców tenisa stołowego.
Darek Z napisał:
27 Czerwca 2008
IP: 83.24.37.*
Pesteczka przyjemnego wypoczynku ( koniecznie w ciepłym klimacie ) dla Waszego tandemu życzę . I do zobaczenia przy ... ... ...STOłACH w Nadarzynie . Kurcze znowu podniesiesz mi ciśnienie, niestety.
PawelG napisał:
27 Czerwca 2008
IP: 77.253.241.*
Podczas finalu PP Paulina udowodnila, ze potrafi grac
Jest chyba jedyna rodowita Polka, ktora jest zagrozeniem dla Xu Jie
Oczywiscie, jest tez Tosia, Partyka, ale... 
niezdecydowany napisał:
27 Czerwca 2008
IP: 83.29.236.*
No to Pawle sie zdecyduj, bo niewiadomo czy jest "jedyna" czy nie... (-:
PawelG napisał:
27 Czerwca 2008
IP: 77.253.241.*
ale...raczej z Xu nie wygraja

zen napisał:
27 Czerwca 2008
IP: 83.26.225.*
W większości lig europejskich kobiet o sile decydują zawodniczki zagraniczne. A my jesteśmy w Europie. Gdyby z polskiej ligi usunąć zawodniczki zagraniczne to liga cofnęła by się o 20 lat. Możemy spróbować wydając zakaz grzy zawodniczkom zagranicznym. To dobry wniosek na walny zjazd?
zenek b. napisał:
27 Czerwca 2008
IP: 83.238.160.*
trzeba rozróżnić grę klubową od indywidualnej rywalizacji.
klub kieruje się innym wartościami i nie można mu zabronić tworzenia nasilniejszego zespołu w celu zdobycia zwyciężstwa.
zupełnie inną sprawą jest dopuszczenie do rozgrywek indywidualnych zawoników zagranicznych i tu trzeba jasno powiedzieć warunkiem niezbędnym do gry na różnych WTK, OTK jest prawo startu w MP,jeżeli takiego prawa nie ma to nie ma prawa do startu w eliminacjach, bo to wypacza ranking bierzący.
PawelG napisał:
27 Czerwca 2008
IP: 87.205.44.*
Zen zauwaz, ze w Czechach 98 proc. zawodniczek grajacych w ekstraklasie to Czeszki, ten dwa proc. naleza do Slowaczek

zen napisał:
28 Czerwca 2008
IP: 83.26.245.*
bieżący nie bierzący.
zenek b. napisał:
28 Czerwca 2008
IP: 83.238.160.*
a slowaczki to takie polki z tatr patrz "brathanki",a 2% tych slowczko -polek, to ponad 98% czeszek, gdyz to sie rowna 1000 zawodniczka. pokrecone troche, ale tak jest w ts jak nie krecisz to nie wygrywasz
Wilczur napisał:
29 Czerwca 2008
IP: 83.230.0.*
Joasiu, dziecko drogie. Psycholog ze specjalizacją treningu mentalnego, okaleczy Ci psychikę. Dołoży Ci kilka cech psychopatologicznych i wygrasz jeszcze trochę turniejów. Psychopaci mają lżejsze życie, ale tragiczne. Wrażliwi za to, życie piękniejsze.
Zostaw komentarz
