...

Wywiad z Zygmuntem Sutkowskim

Kategoria: Artykuły - Wywiady / 26 Stycznia 2017

Zygmunt Sutkowski/foto by DOZTS

Wyświetleń: 1434

Komentarzy: 1

Tagi:
Zygmunt Sutkowski

Dolnośląski Okręgowy Związek Tenisa Stołowego istnieje już 70 lat. Przez 43 jego prezesem był Zygmunt Sutkowski. Kto więc jak nie on najlepiej może nam opowiedzieć historię DOZTS-u?

Spośród tych 70 lat istnienia Dolnośląskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego, jest Pan związany z nim ponad 50 lat.
Zostałem w 1956 roku powołany do służby wojskowej do Gliwic. A moja działalność dla tenisa stołowego rozpoczęła się właśnie w Gliwicach rok później. W 1963 roku powróciłem do Wrocławia, po krótkim czasie, kiedy trochę od tenisa odszedłem, znów zacząłem się interesować, chodzić na mecze. Pewnego razu kolega z Burzy Wrocław zaproponował mi zgłoszenie do zarządu DOZTS.

I w 1969 roku został Pan prezesem.
Kot by się spodziewał, że to wszystko tak się potoczy? Pamiętam do dziś swoje początki. Przyjechałem tutaj z centralnej Polski w 1949 roku. Trochę odbijałem piłeczkę w domu kultury Pafawag na wrocławskim Nowym Dworze. Potem zostałem członkiem Wydziału Gier i Dyscypliny śląskiego OZTS w Gliwicach, uzyskałem uprawnienia sędziowskie i tak zaczęła się moja kariera działacza. Jeszcze po powrocie do Wrocławia byłem przez jakiś czas sędzią i później już 43-letnia prezesura. Od 1969 do 2012 roku.



REKLAMA Czytaj dalej



Jak zmieniał się tenis stołowy na Dolnym Śląsku w ciągu tych 70 lat?
Za sprawą wielu znakomitych legend nasz związek powstał jesienią 1946 roku, czyli tuż po wojnie. Pierwszym prezesem był Franciszek Daszkiewicz, później sternikami DOZTS-u byli Michał Leszczyński, trzy kadencje Natan Halpern, Leopold Kłepo, Alfons Wachowiak, aż przez jedenaście kadencji ja. Od 2012 roku DOZTS-owi przewodzi Kamil Skrzypczak.

Pierwszym znaczącym sukcesem było zdobycie indywidualnego Mistrzostwa Polski przez zawodniczkę Gwiazdy – Irenę Glasner w 1948 roku.
Później Irena wyjechała z kraju i na kolejny medal musieliśmy czekać dwa lata. Sama Gwiazda została rozwiązana w 1949, a cały sprzęt został przekazany zaprzyjaźnionemu klubowi – Ogniwu. W którym od tej pory występował Antoni Arbach. Wcześniej grał właśnie dla Gwiazdy. Drużyna złożona z Arbacha, Tadeusza Ciurpyka i Waldemara Roslana zdobyła w 1950 roku wicemistrzostwo Polski, a później przez dwa lata, była najlepsza w całym kraju. Sam Arbach został indywidualnym Mistrzem Polski, a Roslan w tym samym roku był na drugim miejscu. Ogniwo, później Ślęza Wrocław czy też Burza, to były wizytówki wrocławskiego tenisa stołowego. Szkoda, że już żadna
z tych sekcji nie istnieje.

Jednak na jeszcze większe sukcesy trzeba było czekać do momentu objęcia stanowiska prezesa właśnie przez Pana.
Kiedy przejmowałem stanowisko, pamiętam, że była praktycznie spalona ziemia, nie mieliśmy dobrych drużyn w czołowych polskich ligach. Z czasem wszystko zaczęło się odradzać. Wkroczyliśmy mocno we współzawodnictwie dzieci i młodzieży i to cały czas idzie nam bardzo dobrze, ciągle jesteśmy w krajowej czołówce. W 1972 roku męsko-żeńska ekipa Zagłębia Lubin awansowała do pierwszej ligi, a po dwóch sezonach wywalczyła brązowy medal. W 1973 panie w składzie: Alicja Skrzypicka i Zdzisława Rucińska-Nowik zdobyły wicemistrzostwo Polski. Niestety i sekcję męską i żeńską w Lubinie w latach dziewięćdziesiątych zlikwidowano. W 1973 powstała sekcja tenisa stołowego w Granicie Strzelin za sprawą Mariana Kozaka, a zawodniczki PKS-u Odry Wrocław w końcu nawiązały do krajowego topu i w składzie: Jadwiga Chądzyńska, Danuta Mania-Grabizna, i Krystyna Falkus, zdobyły wicemistrzostwo kraju. Funkcjonowanie Zagłębia Lubin czy Victorii Wałbrzych oparte było na zakładach pracy. Zawodnicy mieli tam zatrudnienie i przez wiele lat właśnie w taki sposób to działało. Z czasem zaczęliśmy przodować  na krajowym podwórku w kategorii juniorów i kadetów.

Praca z młodzieżą dawała efekty.
Pamiętam czasy, a to było w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, jak w ośmioligowej pierwszej lidze, a to był wtedy najwyższy szczebel rozgrywek, grały nasze cztery żeńskie ekipy. To było coś. Spośród całej Polski, cztery drużyny z Dolnego Śląska. AZS Politechnika Wrocław, Burza, Granit Strzelin i Zagłębie Lubin.

W ekstraklasie nie gra już drużyna z Polkowic, która też miała swój czas.
Nad tym ciągle ubolewam. Ekipa nie została zgłoszona do rozgrywek w tym sezonie. A w poprzednich latach zdobywała medale mistrzostw Polski, miała świetne zawodniczki, które niestety teraz musiały ją opuścić i szukać gry na najwyższym poziomie gdzieś indziej. Katarzyna Grzybowska, kiedy jeszcze grała w Polkowicach, jako jedyna zawodniczka w historii Dolnego Śląska wystąpiła na Igrzyskach Olimpijskich. Tak było w 2012 roku w Londynie.

Teraz bardzo dobrze prezentują się zawodniczki KU AZS UE Wrocław oraz MLKS UKS Śnieżnik Stronie Śląskie.
Można powiedzieć, że w tych rozgrywkach na najwyższym poziomie to ratują nas teraz głównie panie. Ale w dolnośląskiem głównie tak było, że panie miały większą siłę przebicia. Chyba najlepszym przykładem jest to, że jedynym mistrzem Polski z naszego regionu wśród panów został Antoni Arbach, a to przecież było już grubo ponad sześćdziesiąt lat temu. Życzyłbym sobie bardzo, żeby niedługo ten sukces był powtórzony, ale o to będzie niezwykle trudno. Teraz najlepsze są zawodniczki z Wrocławia i głęboko wierzę, że w tym sezonie wywalczą medal w rozgrywkach Ekstraklasy. A już niedługo być może będziemy mieć dwie ekipy w najlepszej klasie rozgrywkowej. W końcu o wejście do czołówki grają dziewczyny trenera Leszka Kawy ze Śnieżnika. To może być naprawdę dobry rok dla naszych dolnośląskich drużyn.

Nie możemy też zapominać o drużynie z Głoski.
Ekipa prezesa Jerzego Wieczorka też może niedługo wrócić do LOTTO Superligi mężczyzn, choć wydaje mi się, że wejście do elity będzie dla nich trudniejsze niż dla dziewcząt ze Stronia Śląskiego.

Odra Głoska przeżywała na początku tego stulecie piękne chwile.
Ale te chwile wcale krótko nie trwały. Udało się prezesowi Wieczorkowi zbudować świetną drużynę, która w latach 2001-2007 rządziła i absolutnie nie miała sobie równych. Sekcja tenisa stołowego w Głosce zaczęła swoją działalność w 1971 roku i powoli, stopniowo budowała swoją siłę. W 1997 roku pierwszy zespół Odry awansował do pierwszej ligi, a dwa lata później do Ekstraklasy. Już w swoim debiutanckim sezonie wywalczył drugie miejsce. W rozgrywkach 2001/2002 przyszła kolej na pierwsze mistrzostwo, jak się okazało, później było jeszcze pięć. Odra była niepokonana w Ekstraklasie przez trzy sezony, to była niesamowita seria. Do tych triumfów przyczyniali się tacy zawodnicy jak: Wang Zeng Yi, Krzysztof Kaczmarek, Wojciech Kołodziejczyk, Bartosz Such, Błażej Such, Jakub Kosowski, Marcin Kusiński, Jakub Perek, Tang Yu, Piotr Chodorski. Później przyszły chudsze lata, i od tamtej pory Odra balansuje pomiędzy Superligą, a pierwszą ligą.

Obecnie ciągle jesteśmy w dobrej sytuacji, ale pana coś martwi.
Przez wiele lat byliśmy w polskiej czołówce, jeśli chodzi o wychowywanie dzieci i młodzieży i nadal tak jest. Niech jednak to nikomu nie zamydli oczu, ponieważ wszędzie poziom sportowy spada i właśnie to mnie martwi, jako wieloletniego prezesa i działacza. Medale wykuwa się na samym dole, a pieniędzy dla klubów jest coraz mniej. Ważne żeby takie talenty jak Natalia Bajor czy Ania i Kasia Węgrzyn nie zostały zmarnowane. To byłaby ogromna strata.

Rozmawiał
RAFAŁ STEFANIAK


Ilość komentarzy: 1

Prezes Honorowy napisał:
21 Kwietnia 2019
IP: 46.134.144.*
Taka jest prawda,Polski sport ponosi wielkie straty w szkoleniu podstawowym,tylko rodzice nas ratują,brak środkow na trenerów.

Zostaw komentarz

antispam image

Uwaga: Włączona jest moderacja komentarzy, może to
spowodować wyświetlenie Twojej wiadomości z opóźnieniem.