W przeciągu ostatnich 14 dni w polskim tenisie stołowym wydarzyło się bardzo wiele ciekawych rzeczy. Pierwszą i najważniejszą, to wybory zarządu i prezesa Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Wybory wygrał Andrzej Kawa, detronizując Wojciecha Waldowskiego. Tak się zastanawiam, po co Waldowski z nami zaczynał?
A wiecie jak to się wszystko zaczęło? Na początku grudnia 2005 roku napisałem informację, że Andro zostało sponsorem reprezentacji Polski, a przedstawicielem tej firmy jest Wojciech Waldowski. Wszystko to miało miejsce jeszcze przed oficjalnym wyborem sponsora. Pamiętam, jak dziś, że Waldowski po tej publikacji zadzwonił do mnie i zaczął straszyć mnie sądem, twierdząc, że napisałem nieprawdę. Okazało sie, że to on mówił nieprawę. Z tym człowkiem prowadziłem wojnę przez ponad trzy lata. Zasypywałem was, zawsze popartymi dowodami, artykułami na temat Andro, Wojciecha Waldowskiego i członków zarządu. To wszystko spowodowało, że Waldowski batalię z Magazynem Polski PingPong przegrał, przez co stracił władze w PZTS. Zastanawia mnie tylko jedno, po co z nami zaczynał? Za kogoś on nas uważał? eh…
Wojnę z Waldowskim nie wygrałem sam, ogromny w tym udział miał Marek Przybyłowicz, któremu serdecznie pragnę podziękować za pomoc w walcę z tą osobą.
Zmienil się prezes, zmienił się zarząd. Czy będzie lepiej? Nie wiem, ale mam taką nadzieję. Oczywiście obiecuje wszem i wobec, że Prezesowi Andrzejowi Kawie i nowemu zarządowi będą patrzeć na ręcę.
Niemniej jednak, Prezesowi i Zarządowi PZTS życzę wszystkiego dobrego.
Drugim ważnym wydarzeniem w przeciągu ostatnich 14 dni były urodziny Magazynu Polski PingPong. Stuknęły nam już cztery lata. Wiecie jak się cieszę? Od ponad trzech lat jesteśmy najwięksi w Polsce. To tym bardziej dla nas powód do domu, że cały czas jesteśmy na topie. A co jest najlepsze, cały czas powiększamy zasięg i zdobywami nowych użytkowników.
Wielkie dzięki Wam za to!
Trzecim, wartym odnotowania zdarzeniem, jest Europejska Liga Narodów, w której Polacy biorą udział. Pewnie nic znaczącego nie osiągnął, ale liczy się udział. Mam nadzieję, że ELN przyjmie się i będzie rozgrywkami z prawdziwego zdarzenia.